środa, 18 lipca 2012



I  N  F  I  N  I  T  Y




i jak? .. tylko to zdjęcie z lewej mi się nie podoba.
d: ono jest właśnie najlepsze, chociaż widać banana!


zdjęcia powstałe pewnego dnia, gdy wybiegł z kuchni zachwycony bananem a konkretnie jego ukropkowaniem. to niesamowite, że jest tak ciemny z zewnątrz, a tak jasny w środku!
ku czci magii bananowego umaszczenia! oraz prawie ostatnich zdjęć, kiedy to ten oto młody mężczyzna na zdjęciach, ma tak pustą przestrzeń na lewym ramieniu. 

tymczasem szykujemy się do dalszego pokrywania wilczej łapy, wykreskowanej.




poniedziałek, 16 lipca 2012

                               r    u    d    n    i    c    a

ku zachodowi. dam trochę słowa, był kierunek gorzów, trząchał mną pociąg. pisałam,
 nie wiedzieliśmy który jest dzień czerwca, był początek.
 babcia Jadwiga: idziecie na wiaderko?
pozostały kosteczki, czerwono białe i człowiek papryka.
fresh,  One- of- a - Kind- Taste. delicious.


zasłony, okno, zachód, drzewo, niebo ręka, głowa. odbicie.
 to zdjęcie, jest tutaj, bo d je lubi. 
dziadek Wiesław: 'ty się kochasz w zdjęciach, jesteś taka ładna, ja się kocham w tobie'.
dziadek Wiesław. '(jeśli go zdradzisz) to my cię zastrzelimy, zarąbiemy i pochowamy' 


mięta       i limonka. polowanie na osy elektryczną łapką. upolował mi dużą muchę.
odciął jej głowę. d e k a p i t a cja, zostały mi skrzydełka. mam je. 














d był jeleniem. (nie łosiem)
łosiem będzie, za dwadzieścia sześć dni, wśród norweskich troli.

zapowiadam tym zdjęciem
wśród prostych linii
leśnych, matowym
słońcem,

serię leśną rogatą,
moda na rogacze,
chciałam mieć swojego.

powiedziała:
'ta mała myśli, że coś jeszcze
w fotografii odkryje'

odkrywam was,
wy dla mnie jedyni!
jakkolwiek podobne,
niepowtarzalni wy.

leśne zatrzęsienie,
leśne jelenie.

już wkrótce.




dziki dmuchawiec.





     I        N       F       I       N      I      T    Y






.prowadzę notatnik
.mam nową stronę:
http://viabirdie.weebly.com/
.on też:
http://danceican.weebly.com/


piątek, 6 lipca 2012

jedziemy dalej!

 dziś, kierunek gorzów!

tymczasem,
okno przepuszcza światło,
z tak ładnym gradientem.
oraz to co za nim.
w miłych zielonych
błękitach za szybą,
pociągową!


czwartek, 5 lipca 2012

jaskółka.




jaskółka imieniem ptaszyna. 
przy popołudniowej kawie z magdaleną.  wleciała niemal pod nogi, zagubiona 
w toruńskich tłumach, ocalała z rąk m. choć mimo starań nie na długo.
choć serce kuje, wszystko podpowiada, by częściej tak słodkie
zdobycze magdalena na kawę zabierała.
ja tymczasem pozbierać się nie mogę, a obowiązki latają nad głową
soczyste miłości ślubne, choć miłe.. to nadchodzące
 gorzowskie dni
rodzinnego domu lubego pragną być wolne. ! 

nadejdzie więcej opierzonych słodkości. dziękuje pięknej m!




ah, dodam tylko,
gdyż już od dawno o tym myślałam,
za świetne uważam, gdy pod zdjęciami
widnieją dane na temat sprzętu,
dlatego: nikon f80, 50mm, filtr szary,
światło zastane. choć wiele 
nie będzie się zmieniać.
tymczasem 
lubuje się w tym zestawie.

środa, 4 lipca 2012

kierunek KRAKÓW cz II !

poranny kryzys wybił natychmiastowe słowa pod zdjęciami. szaleje na
miejscu jednym tym samym dni zbyt wiele od niedzieli płynące. jedźmy już! dodatkowo
priorytetem sprawy wiążące z wyjazdem nie moim, nie chcianym w kwestii połączenia
z moją osobą, jak najbardziej siejącymi niezadowolenie i oko lewe mniejsze się staje. 



ładne jest to zdjęcie. d: nie, mają sztuczne wklejone donuty.
 NIEPRAWDAAA!
d: wiem, dlaczego podoba ci się to zdjęcie.
robicie takie same miny. 


                                  lallalallaala jedno z pożegnań. notatniku. od końca czerwca do końca czerwca.





widoki za oknem. takie zdjęcie chce. czekaj założę inne majtki. teraz ty. 

dawid wypatrzył krzywych tył kolanek. 



w okresie lata z reguły jakaś zakochana para całuje się na zielonej trawie. może nawet trzy.
dziewczęta moczą swe sukienki w fontannach i latają po upalnych kostkach brukowych. 
padło na nas.



stokrotni słonecznie rzucają niebieski cień. z (nieprawda) perspektywy stopy.
i nie jednej. 

jego kolej. d: nie rozumiem czemu karzesz mi nie mieć głowy.
nie miej dla mnie!



pożegnań ciąg dalszy. gdzie zaszły stopy. dreptdrept.



mokra sukienka. 



zdejmij koszulkę połóż się na trawie, chciałabym by odbiła się na twym ciele. 
letnie stokrotki. 























a on mówi. rozkoszna papużko piruetów.

krakowskie trawniki i całusy.



wtorek, 3 lipca 2012

bilet mówi, kierunek KRAKÓW!

tort rozkoszy, brzydkie nosy. była wersja w okularach, ale d wybrał bez ;/
praca dyplomowa nie wiem kogo, krakowskie asp. 
objawienie grubego benka.

d spośród najpiękniejszych miejsc krakowa wyłania obdarte pozostałości po plakatach. ja gratis.

dzięki uprzejmości anny i martyny. widok za oknem. okno łóżko i trochę wody. dziękujemy! :*
z perspektywy stopy. choć wcale nie stopy. ani nie jej widzenia, a mojego ku dołowy.
ale tak właśnie ładnie się będzie nazywać.
jedno z nielicznych zdjęć na których dostrzec można panoramę krakowa.
pod wawelem na lewo od smoka.
d dłoniska, bilet mówi. kierunek KRAKÓW!
rzuć Garfielda obcokrajowca tortem oraz uściśnij mu serdecznie dłoń. z uśmiechem.
urodzinowa panda od d. w pociągowym wc. podobno jest podobna. 

i szesnasty.
piętnasty dzień czerwca'12