wtorek, 29 listopada 2011

Martwe wesele!









otrzęsiny pierwszego roku, choć dla nas jednak nasze! 

poniedziałek, 14 listopada 2011

dawid sika w majtki,
a już na pewno nie myje
naczyń.

nadeszła paczka!!!


Legenda:
*lewy górny róg,  pan kurier, którego wizerunek i umorusane dłonie wskazywały bardziej na budowniczego, może nawet budowniczego samego centrum plaza! dostarczył paczke, po miliardzie niemiłosiernych godzin oczekiwań. Z niedoczekania wstrzymałam się na 2h z jej otwarciem, przeciągnełam do pokoju dla służby (ostatnio zamieszkiwanego przez nijaką anne g. i jej macieja). W oczekiwaniu na pierwszych gości, przybyłych naaaaa wielkie i długo oczekiwane otwarcie burdlroom'u, poganiałam niespotykanie do mnie podobną pokojówkę. Spostrzegłam nagły błysk, sala balowa była już w pełni gotowa, by przyjąć paczkę... i oto ona w całej swej perfekcyjnie wymierzonej prostontowatości. moje stopy w pantoflach ku niej skierowane. oraz lokaj kierujący swą postać w stronę noża. 

*góra środkowa, lokaj przynosi nóż. Gwałtownie pełny zazdrości kieruje go w mą stronę.

*prawy górny róg, obsesyjnie wymachuje nim w moje stronę. Liczę do 10 i grożę, odebraniem wszelkiego rodzaju dóbr smakowych jakie niesie za sobą istnienie mej osoby.

*lewy środkowy róg,pobłażliwie się kłania, pragnię w pokorze całować me stopy, lecz nie mam czasu i ochoty na takie głupoty, przechwytuje nóż samodzielnie otwieram paczkę.

*środkowy środek, przed moimi oczami rysuje się obraz raju. biorę go w swoje ramiona i nie opuszczam,   aż.

*prawy środkowy róg, wyciągam kokieteryjnie różowe rękawiczki.

*lewy dolny róg, tu przejaw mojego konsumpcjonizmu, zjadam rurę. Lecz wciąż pamiętam, iż wewnątrz kryje się takich z pięćdziesiąt. 

*dolny środek, zobaczyłam ją. 

*prawy dolny róg, chwyciłam z me udekorowane na jej część dłonie. witaj w domu, moja damo.


koniec cz1. przyszła paczka, z maszynką.. do tatuażu. w kolejnych odcinkach będzie wam dane ją zobaczyć.

wtorek, 8 listopada 2011

jaskier w dom



  dylematów sto, lewy prawy prawy lewy.
 tematycznie zielono. kolejny raz miłe paski. 
codzienne nasze bycie

 od zaraz powoli wprowadzam. zmiana przeznaczenia

poniedziałek, 7 listopada 2011

sobota, 5 listopada 2011

Ślubneeee! się promują.



jako, że ostatecznie zmusiłam się, do założenia strony, o wdzięcznej nazwie viabirdie (na polski: via-ulica, viola-purpurowo różowy, birdie-ptaszyna) owy dotychczas stricte fotograficzny blog, przyjmuje postać zdecydowanie bardziej prywatno zasmieciałą, dokumentującą zapiski bycia ówczesnego. (: