Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wołkowyje 902010. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wołkowyje 902010. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 14 lipca 2011



ukraińska limuzajjjna! jakby ktoś jeszcze śmiał drwić z mych ukraińskich korzeni, to oto do czego moja silna wola się doszukała! http://wolyn.ovh.org/opisy/zasmyki-04.html  
nr. 62 Zamościńscy, ma prababcia Stefania Witkowska (swoją drogą pojęcia nie miałam, to by wiele tłumaczyło z naszych zachowań! :D) i jej córka Teresa! puźniej zamieszkałe w okolicach grudziądza, dokładnie zajączkowie, gdzie mieli (i mają do dziś) stodołę z prosiakami i krowami  <3 niestety nie ma już pięknej kasztanki i kudłatego psa. Pozostaje mi jedynie wrócić na lwowską uczelnie zawołać dziadka i uświadomić, że jestem u siebie.

cd. ukraińskich miłości mych zdjęć niebawem nastąpi


sobota, 9 lipca 2011

Wołkowyje 902010!


wieczorną porą, o lekkim mrozku bogatym w krople deszczu, brygada mych bieszczadzkich bohaterów wyruszyła na ziemie bagniste, niedaleko naszego czerwonego buldożera, by na rzecz fotografii gołębiewskiej potaplać się w błotku, owinęłam więc aparat w siatkę foliową (tą samą która uprzednio chroniła me stopy, przed wodą równie deszczową). Zdjęć miało być na miarę 2 klisz, jednak zły los sprawił, że pojawiła się większość w 1/4.. smutek zagościł wówczas w mym sercu, jednak odczytałam z tej że nie pierwszy raz dotkniętej mnie sytuacji.. winnam ja oglądać świat oczami własnymi, ciałem moim, uczestniczyć w nich, zza szkła mego obiektywu, za mało. Jednak ja tak bardzo boje się, zapomnienia tych wszystkich boskich chwil. Pozostałam na miejscu bitwy, ja me puste klatki i różowy balon, który to otrzymałam od mego boskiego chłopaka najprawdopodobniej ku złagodzeniu bólu brzucha i nerwów za tym idącym. Z czarnymi myślami, że tylko my na świecie sobie dani i ot, po raz kolejny padła na mnie kara, należyta! 


ps. raz jeszcze powtórzę, niechaj pójdzie echo.. 
było to dziesięć najweselszych dni megooo życia!  : * dziękuje dziwaaaki!